Meble

Renowacja bufetu z PRL

 

Renowacja bufetu była częścią wyzwania One Room Challenge, podczas którego postanowiłam przearanżować pokój, który był wtedy trochę moją pracownią, a trochę graciarnią. Odnowiłam wtedy dwa meble – bufet i regał Drzewotechniki. Wiem, że zdecydowanie łatwiej dla czytelników, gdy cały proces jest opisany w jednym wpisie, dlatego postanowiłam stworzyć wpisy podsumowujące te metamorfozy. W facebookowej ankiecie na fanpage’u bloga zdecydowaliście, że jako pierwszą mam opisać renowację bufetu.

Bufet, nazywany pieszczotliwie kolubrynką kupiłam w składzie używanych mebli, było to chwilkę przed wybuchem mody na meble z PRL, dlatego jego cena była niska – tylko 100 zł. Do momentu, kiedy zaczęłam go odnawiać minęło jeszcze trochę czasu, ponieważ miałam  na niego kilka różnych pomysłów i nie mogłam zdecydować się na który z nich postawić.

Mebel pochodzi z fabryki mebli w Turku i jak można przeczytać na nalepce producenta jest z 1963 roku. Bufet jest stylizowany na mebel przedwojenny, nadstawka jest fornirowana jesionem, a fronty dolnej części pokryte są fornirem orzechowym. W chwili kupienia lakier, który go pokrywał był już mocno pomarańczowy, przez co piękno orzechowego forniru było słabo widoczne.

Bufet chwilę po zakupie

Na początku zaznaczę, że odnowienie bufetu było trochę eksperymentem, tzn. ostatecznie wypróbowałam kilka technik wykończenia i dekoracji mebla, dlatego opis wykonanych prac może wydawać się dość skomplikowany. Oczywiście przy renowacji mebli fornirowanych można spokojnie postawić na jeden ze sposobów wykończenia drewna.

Mebel jest dość spory, dlatego początkowo zastanawiałam się czy nie oddzielić nadstawki od dołu mebla. Myślałam też nad tym, w jaki sposób wykończyć mebel. Byłam pewna dwóch rzeczy, po pierwsze, że szklane elementy i półka z nadstawki wylatują. Nie chciałam w tym meblu trzymać zastawy, więc nie wiedziałam sensu używania szklanych elementów, których subiektywnie we wnętrzach nie lubię. Po drugie bardzo chciałam podkreślić orzechowy fornir na frontach, a, że byłam wtedy świeżo po warsztatach z politurowania u Starych Mebli Czar, to byłam prawie pewna, że mebel wykończę właśnie politurą. Byłam wtedy i nadal jestem zakochana w pewnej magii tej techniki i całym procesowi przygotowań do politurowania. Jednak po przemyśleniu koncepcji doszłam do wniosku, że wysoki połysk nie będzie pasował do pokoju w którym kredens będzie stał. Zdecydowanie bardziej pasowało tam satynowe wykończenie charakterystyczne dla mebli woskowanych, to rozwiązanie było bardziej wintydżowe, a o taki efekt końcowy miałam w głowie.

Bufet przed oczyszczeniem

Górną część kredensu oczyściłam bardzo dokładnie ze starego lakieru, pierwotnie ona też miała być pokryta politurą. Oczyszczanie rozpoczęłam od ściągnięcia lakieru cykliną, potem szlifowałam ją papierem ściernym o gradacji 80, 180, 240 i 400. Ta część mebla pokryta jest fornirem jesionowym, a jak wiadomo z fornirem trzeba postępować bardzo delikatnie, bo łatwo go zniszczyć przez zbyt mocne szlifowanie. Dlatego całą nadstawkę czyściłam ręcznie i wbrew pozorom poszło to bardzo sprawnie, bo stary lakier odchodził od powierzchni bardzo łatwo. Jesionowy fornir ostatecznie zabezpieczyłam bezbarwnym woskiem. Wcierałam go dwukrotnie bawełnianą szmatką w odstępie 24 godzin, za każdym razem lekko polerując po około dwóch godzinach.

To samo planowałam zrobić z dolną częścią mebla, ale w międzyczasie mój kot zaczął lizać woskowane kuchenne krzesła z typową kocia manią i lizał je z takim uporem, ze zlizał nie tylko wosk, ale też kredową farbę, która pod nim była… Kolejny raz zmieniłam plany i postanowiłam przetestować lakier z efektem woskowego wykończenia z Amerciany – Soft-Touch Varnish. Opakowanie tego lakieru o pojemności ok 250 ml kosztuje 43 złote, jedyny dostępny stacjonarnie w Poznaniu egzemplarz kupiłam  w sklepie z artykułami do decoupage’u – jechałam po niego przez pół miasta. Obliczyłam, że jego pojemność starczy na pokrycie dolnej części mebla. Niestety mój mebel wpijał go bardzo mocno i do uzyskania dobrego efektu na blacie potrzebne były aż cztery warstwy. Nie zrozumcie mnie źle, bo sam lakier jest ok, ale jego wydajność była w moim przypadku jest zdecydowanie mniejsza niż się spodziewałam. Tego lakieru użyłam również do pomalowani frontów, tutaj fornir również bardzo wpijał lakier i niestety po dwóch warstwach efekt nadal nie był satysfakcjonujący, a ja zobaczyłam już dno pojemnika, więc nie chcąc tracić czasu na zamawianie przez internet kolejnego opakowania i dostawę (był początek weekendu) nałożyłam kolejne dwie warstwy zwykłego satynowego lakieru i w końcu efekt był odpowiedni. Oczywiście przed zabezpieczeniem lakierem fornir dokładnie oczyściłam w sposób podobny do nadstawki – cykliną i papierem ściernym  o gradacji 80, 180, 240 i 400, tylko w niektórych miejscach pomogłam sobie szlifierką z papierem 240.

W trakcie oczyszczania

I gdyby to był ostatni problem z tym meblem byłoby super. Niestety wymyśliłam, że… tył nadstawki wykleję papierem ryżowym ze wzorem pnączy bluszczu, trochę go poprzecieram, zawoskuję i uzyskam super wintydżowy efekt starej zniszczonej tapety. Pisząc to teraz śmieje się pod nosem, bo to nawet brzmi jak porażka xD Żeby nie wchodzić w opis jak to wyglądało i nie chłostać się już za swoje złe pomysły, pokazuję zdjęcie poglądowe:

Fakap roku

 

Efekt był fatalny, a czym bardziej chciałam go poprawić i uratować, tym wyglądał gorzej. Byłam strasznie rozczarowana, bo po prostu chciałam już ten mebel ostatecznie wykończyć, złożyć i wypełnić rzeczami. Byłam w kropce. W międzyczasie robiłam porządki w szafie i układałam wszystkie swoje, głównie kupione w lumpeksach szale i chustki, wtedy olśniło mnie i jeden z szalików wykorzystałam do wyklejenia tyłu nadstawki. W ten sposób uzyskałam naprawdę super efekt i mebel był w końcu skończony.

Bufet tuż po renowacji

 

Czego użyłam do odnowienia bufetu?

Oczyszczanie:

cyklina

szlifierka oscylacyjna

papier ścierny o gradacji 80, 180, 240 i 400

Zabezpieczenie:

wosk bezbarwny

lakier z efektem wosku

lakier z satynowym wykończeniem

Dekoracja mebla:

pierwotnie: papier ryżowy, klej do decoupage i bezbarwny i ciemny wosk

szalik w kwiaty z ciucholandu

klej magic

Dodatkowo do odświeżenia elementów w ciemnym kolorze, z których nie ściągałam lakieru użyłam odnawiacza Starwax do ciemnego drewna.

Od chwili skończenia renowacji bufetu minęło już trochę czasu, wypełniłam go swoimi ulubionymi rzeczami, czyli roślinami, książkami, ceramiką i ilustracjami. Dzisiaj wygląda tak:

Bufet obecnie

 

 

 

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE.

Obserwując mój FANPAGE na facebooku będziesz na bieżąco i nie przegapisz żadnego nowego wpisu.

Na moim INSTAGRAMIE znajdziesz dużo kolorowych zdjęć.

Podobne