Wnętrza

One Room Challenge – finał!

Będę z Wami szczera, ten wpis miał pojawić się na blogu pod koniec listopada, wtedy wyzwanie zostało zakończone, zdjęcia zostały zrobione, a tekst wstępnie napisany. Jednak jak to bywa z kapryśnym losem właśnie wtedy spadło na mnie dużo dodatkowej pracy poza blogiem, a myśl o spędzeniu kolejnych minut przed komputerem – przejrzenia 250 zdjęć, wybrania odpowiednich i obrobienia ich – działała na mnie mówiąc delikatnie jak perspektywa robienia porządków na strychu niesprzątanym od dekady i przeciągałam ją w nieskończoność. Dlatego poniżej przedstawiam Wam tekst napisany na bieżąco w listopadzie i zdęcia zrobione wtedy, ale obrobione dopiero niedawno.

 

Moi drodzy to już finał One Room Challenge! Nie będę zaprzeczać, że mam niezły stresik pokazując Wam efekt finalny przemian.

Zupełnie jak na prawdziwym rollercoasterze podczas tych siedmiu tygodni wpadałam ze skrajności w skrajność – z zachwytu w rozpacz, z euforii w niemoc, z działania do późnych godzin nocnych do siedzenia i gapienia się w sufit.

Dla przypomnienia zmiany, które zaszły w ramach wyzwania:

  • pozbycie się niepotrzebnych mebli i innych szpargałów, część wylądowała na olx, reszta poszła na strych
  • zakup nowego biurka i regału
  • odnowienie kredensu (oczyszczanie + lakier + wosk)
  • odnowienie regału (lakier + nowe uchwyty + farba)
  • malowanie wzoru na ścianie
  • pomalowanie wiklinowego kosza
  • malowanie lampy
  • kilka projektów DIY: moja pierwsza tkana makatka i druga – „oszukana”, która powstała z dywanika, „oko boga”
  • znalezienie miejsca dla wielu, wielu rzeczy, które do tej pory leżały w kartonach

 

Największym wyzwaniem jak zwykle była logistyka i szukanie odpowiednich materiałów, które czasem trwało wieki (nie jestem mistrzynią cierpliwości) np. uchwytów albo okazywało się nie do końca tym, czego potrzebowałam np. lakier z woskowym wykończeniem.

 

Najbardziej zadowolona jestem z tego, że wiele przedmiotów w końcu znalazło swoje miejsce i nie będzie nadal czekać w kartonach na magiczne „kiedyś”. Rekordzistą w tej kwestii jest sufitowe wsiadło – czarne koraliki, które przeprowadzały się ze mną już kilka razy i mam je od kilkunastu lat.

Zdarza mi się zapomnieć kluczy lub nie zapamiętać imienia nowo poznanej osoby, ale jestem w stanie powiedzieć skąd pochodzi każda rzecz w tym pokoju, a w przypadku niektórych, np. starego wieszaka z koralami i wisiorkami nawet mniej więcej w jakim roku i okolicznościach je nabyłam. Jest to jakiś defekt pamięci, bo nie jestem aż tak bardzo do tych przedmiotów przywiązana, ale postanowiłam otoczyć się tymi, które są dla mnie wartościowe w tej chwili. Tak więc zdecydowana większość rzeczy ma swoje miejsce, podobnie książki, które poukładane kolorami tworzą fajną kompozycję. Zgnijcie ile jest roślin w tym pokoju? Zdecydowanie wolę wybierać mniejsze egzemplarze roślin doniczkowych, których w tym pomieszczeniu jest 33!

W skrócie jak było i jak jest teraz:

PRZED:

PO:

PRZED:

PO:

One Room Challenge

PRZED:

PO:

One Room Challenge

PRZED:

PO:

One Room Challenge

Regał modułowy z Drzewotechniki to prawdziwy łup. Kupiony został za dziesięciokrotnie mniej niż kosztuje podobny mebel z Ikea. Wiem, że nie każdy zgodzi się z tym wyborem, bo w końcu to jest vintage, ale powtórzę wydałam na niego DZIESIĘCIOKROTNIE MNIEJ.

Ten mebel jest jak kameleon. Może mieć wiele twarzy, a każdą z nich stworzą dodatki. Jak wyglądał wcześniej możecie zobaczyć TUTAJ. Zmieniłam go niewiele. Przede wszystkim zmatowiłam błyszczące fronty przy pomocy matowego lakieru w spray’u. Wymieniłam również wszystkie uchwyty, ostatecznie na trzy różne rodzaje: muszelki, zwykłe srebrne z LM, które przemalowałam na czarno oraz uchwyty zrobione z plastrów agatu i pomalowane na krawędziach złotą farbą. Zrezygnowałam ze szklanych frontów oraz jednej z szafek, po to, żeby uzyskać więcej przestrzeni. Dwie szuflady przemalowałam czarną farbą w spray’u również w celu optycznego odciążenia mebla.

Wypełnienie regału można określić jako rośliny & książki, te ostatnie uporządkowane według koloru wyglądają mniej chaotycznie.

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

Biurko to łup z OLX, więcej przeczytacie TUTAJ. Długo zastanawiałam się nad tym meblem i postanowiłam zostawić je na razie  w oryginalnej formie, chociaż kilka razy słyszałam, że jest brzydkie. Nad biurkiem zawisła przywieziona z Zakopanego chusta oraz stary wieszak, który dostałam od koleżanki, sygnowany podpisem jednego z krawców z poznańskiego rynku. Na wieszaku zawisły stare korale i wisiorki.

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

Co jeszcze znalazło się na biurku? Pilea w kubeczku, stara szkolna skrzyneczka, puszka po kakao, która służy za organizer oraz jedyne motywacyjne hasło, które na mnie działa 😉

One Room Challenge

One Room Challenge

Moja kolubryna – tak pieszczotliwie nazywam ten kredens. Do dzisiaj pamiętam minę kolegi, który pomagał nam wnosić kolubrynkę na drugie piętro w kamienicy i dowiedział się, że wymieniam segment BRW na ten mebel. Jak się domyślacie nie był amatorem stylu vintage więc jego mina była bezcenna 😀

Kredens na zdjęciu wygląda niepozornie, ale ma solidne wymiary – szeroki na 180 cm, głęboki na 60 cm –  i mieści bardzo, bardzo dużo szpargałów. W nastawce zrezygnowałam z pionowych szybek i półki, a jej plecy wykleiłam starym szalem z kwiatowym wzorem, To była błyskawiczna improwizacja, bo pierwotny pomysł był nieco inny, jednak nie wypalił albo mówiąc inaczej był wielkim fuckupem, ale o tym innym razem.

Kredens początkowo miał być wykończony politurą, potem woskiem, następnie lakierem o woskowym wykończeniu a ostatecznie skończyło się na lakierze półmatowym. Więcej o przyczynach przeczytacie TUTAJ.

Nad kredensem znalazło się miejsce na moją ukochaną planszę z piwoniami od Made For Home i inne przedmioty inspirowane kwiatami. Taka ze mnie już szalona kwiaciara.

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

Stara kanapa w błotnym kolorze zyskała nowe boho oblicze dzięki dwóm pledom i kilku poduszkom. Polecam wszystkim ten szybki i tani sposób na odmianę swojej kanapy (będzie o tym jeszcze coś na blogu) 😉 Nad kanapą zawisła moja pierworodna, mikruśna, własnoręcznie tkana na kartonowym krosienku – makatka. Wisi tuż obok kawałka tkaniny shibori (o tym też będzie więcej na blogu) i dla odmiany oszukanej makatki, zrobionej z dywanika, sztucznych kwiatów i kolorowej włóczki. Obok kanapy swoje miejsce znalazło koralikowe wisiadło, które kilka razy przeprowadzało się ze mną i od baaardzo dawna czekało na swoje miejsce. Jest też lampa, z którą nie było łatwo, ale ostatecznie dała się przemalować.

One Room Challenge

One Room Challenge

Bardzo korciło mnie, aby wykorzystać w tym pomieszczeniu wzorzystą tapetę. Myślałam o niej długo, spędziłam sporo czasu na szukaniu tej jednej jedynej wymarzonej, albo chociaż takiej która byłaby na 75 % spoko, jednak ostatecznie nie zdecydowałam się na żadną. Po pierwsze nie znalazłam odpowiedniego wzoru,  a po drugie lubię światło w tym pokoju i nie potrzebowałam tego zmieniać. Jednak chciałam w jakiś sposób złamać tą białą ścianę przy regale, dla odmiany żaden gotowy szablon nie wpadł mi w oko, więc postawiłam na ręcznie malowany najprostszy wzór (brzmi jak coś, co nie może się udać). Wyszło nie najgorzej.

One Room Challenge

One Room Challenge

One Room Challenge

One Roome Challenge

Jak wiadomo ludzie kochają szufladki, dlatego to bardzo osobiste i „moje” wnętrze chciałam jakoś zaklasyfikować i doprecyzować, bo przecież nazwanie legendarnym stylem eklektycznym nikomu nic nie mówiło. Niestety nic z tego nie wyszło, bo nadal nie wiem czy jest bardziej vintage czy raczej boho, a może PRL?

Czego nie udało się zrobić? Kupić lampy sufitowej i dywanu, ale pracuję nad tym.

Ile kosztowały wszystkie meble w tym pokoju? 600 zł, wyłączając kanapę, która była kupiona tak dawno temu, że zapomniałam ile kosztowała.

 

Ponad tysiąc słów później jesteście tu jeszcze?

Jeśli doczytaliście do końca, to bardzo Wam dziękuję, a jeśli przescrollowaliście tylko zdjecia, to również jestem wdzięczna, bo one były bardziej czaso i pracochłonne niż tekst. Ten wpis jest najdłuższym oraz najbardziej czasochłonnym w historii bloga, dlatego odpuściłam sobie tutaj historie o  beznadziejnych farbach i brzydkich efektach końcowych, o tryskającej krwi i wylanych łzach. O tym napiszę w kolejnym zakulisowym wpisie, który będzie ostatnim z cyklu.

Poprzednie wpisy w ramach One Room Challenge:

 

One Room Challenge Tydzień Pierwszy

One Room Challenge Tydzień Drugi

One Room Challenge Tydzień Trzeci

One Room Challenge Tydzień Czwarty

One Room Challenge Tydzień Piąty

One Room Challenge Tydzień Szósty

Pracownia Re

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE.

Obserwując mój FANPAGE na facebooku będziesz na bieżąco i nie przegapisz żadnego nowego wpisu.

Na moim INSTAGRAMIE znajdziesz dużo kolorowych zdjęć.

Podobne