Ulubione

Kwartalnik #1

Przełom roku jak zwykle niesie ze sobą całą falę podsumowań i planów – szorstkich rozliczeń porażek i soczystych planów na ten nadchodzący czas jest naprawdę sporo. Ja tak nawet chciałabym jakoś podsumować ten stary rok, ale… zupełnie nie pamiętam co działo się na jego początku, ba! nawet okres wakacyjny jest już dla mnie bardzo mglistym wspomnieniem. Już tak mam, ze trochę szarpię się z teraźniejszością więc żadnych podsumowań rocznych u mnie nie będzie.

Chciałabym jednak dodać czasem wpis trochę bardziej osobisty (a może raczej lifestylowy?), żeby dać się poznać od strony innej niż blogerka wnętrzarska. Nie jestem osobą, która pokazuje dużo swojego życia w sieci i zawsze bardzo szybko włącza mi się lampka totalnego internetowego introwertyka. W przeciwieństwie do wielu blogerów, którzy prywatnie są bardzo zamknięci w sobie, a w internecie pokazują swoją zupełnie przeciwną twarz – ja jestem osobą, która woli kontakt w rzeczywistości. Bardzo lubię serię TU I TERAZ, którą możecie zobaczyć u Lifemenagerki czy Kasi z Worqshop. Myślę jednak, że formuła miesięczna nie jest odpowiednia dla mojej częstotliwości blogowania, dlatego postanowiłam w ten sposób podsumowywać każdy kwartał. W ten sposób powstał kwartalnik nr 1 i mam nadzieję, że będzie miał swoją kontynuację w następnych okresach.

 

Na przełomie lata i jesieni skończyłam 30 lat. Nie poczułam żadnej różnicy przekraczając tę datę. Nie było mi z tego powodu ani przykro ani nie poczułam nagle jakieś odgórnej fali mądrości wszechświata, która rozwiązałaby najtrudniejsze zagadki egzystencjalne ever 😉 Urodziny jak urodziny, więc zamówiłam tort z jednorożcem 🙂 Don’t judge me. Mniej więcej w tym samym czasie przeszła mi koło nosa wymarzona praca i to mnie nieco rozbiło na jakiś czas.

Czuję się trochę jak na emocjonalnym rollercosterze. Po dość słabym początku tego kwartału jego druga połowa była zdecydowanie na plusie.

Chciałabym maksymalnie wykorzystać jesienno – zimowy czas i długie wieczory na nadrobienie zaległości książkowych. Wiem, że gdy wiosna rozkręci się na dobre, będzie mi bardzo trudno znaleźć chwilkę na czytanie.

Pracuję nad nadaniem kilku ostatecznych szlifów mojemu gabinetowi/pracowni, którą postanowiłam w końcu ogarnąć w ramach wyzwania One Room Challenge.

Jestem wdzięczna za szanse, które pojawiły się na końcu tego roku, np. możliwość stworzenia kilku projektów DIY dla allegro.

Uczę się tkactwa. Mocno mnie to wciągnęło, chociaż skończyłam dopiero jedną makatkę, to w głowie mam kilkanaście nowych pomysłów 🙂 Własnoręcznie zrobione kartonowe krosienko daje sobie radę całkiem dobrze. Gdyby ktoś szukał sposobu jak można je zrobić samemu, to polecam ten tutorial.

Słucham Purple Rain – uwielbiam ten utwór i to on w ostatnim czasie towarzyszył mi najczęściej.

Oglądam Wikingów! To jedyny serial jaki oglądam i pewnie szybko to się nie zmieni. Naprawdę jestem pod wrażeniem ilości ciekawych produkcji i osób, które nadążają z ich oglądaniem, niestety ja do niech nie należę 😉

Czytam niestety mniej niż sobie zaplanowałam. Jedna przeczytana do końca książka na miesiąc to nie najlepszy wynik, ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że jestem osobą, która czyta wolno i bardzo przeżywa czytane książki. Ostatnio czytam właściwie same reportaże i biografie. Często co kilka rozdziałów robię przerwę, żeby je przemyśleć, poszukać informacji albo uspokoić się, bo wywołują u mnie całą lawinę różnych emocji. Jesienią przeczytałam w całości (niestety mam ten zły zwyczaj czytania kilku książek na raz) Nowe Eldorado – ta książka to reportaż przez duże „R” wstrząsający, budzący cały szereg różnych emocji i otwierający oczy na kwestie o których Europejczyk nie ma pojęcia, ale przede wszystkim z prawdziwymi znanymi z imienia i nazwiska bohaterami. Simona – biografia Simony Kossak to świetnie opowiedziana historia życia tej nietuzinkowej postaci. Miejscami smutna, w innych momentach śmieszna, na pewno napisana z wielkim wyczuciem biografia. Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę to kolejna podróż do Ameryki Południowej, chociaż tym razem opisana z perspektywy nieco szalonego studenta, który tworzy bardzo kumpelską narrację i własciwie od poczatku ma się wrażenie jakby przy piwie opowiadał nam o swojej wielkiej przygodzie kumpel.

Odwiedziłam Maltę na przełomie lata i jesieni i Kotlinę Kłodzką jesienią. Skreśliłam w ten sposób ze swojej listy „do odwiedzenia” dwie pozycje wpisane tam już bardzo dawno temu.

Czekam na … aktualnie na nic nie czekam.

Ulubieńcem ostatniego kwartału była książka „Nowa Jadłonomia” z której korzystam praktycznie ciągle i która przywróciła mi chęć do gotowania. Polecałam ją w świątecznym prezentowniku i zdradzę Wam, że nie znam osoby, która nie byłaby z tego prezentu zadowolona. Nie mogę też nie wspomnieć o wystawie Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst. Wiem, że zebrała różne recenzje, ale dla mnie była niesamowitą okazją do obejrzenia kultowych obrazów z bardzo, bardzo bliska. Dodatkowo odkryłam fotografie Bernice Kolko, która od lat 50′ fotografowała życie zwykłych mieszkańców Meksyku.

Liczba roślin: 47, ale zimowa pora i krótki dzień im nie sprzyjają, dlatego liczba ta z pewnością zmniejszy się do wiosny.

Jak Wam minął ten czas?

 

Pracownia Re

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE.

Obserwując mój FANPAGE na facebooku będziesz na bieżąco i nie przegapisz żadnego nowego wpisu.

Na moim INSTAGRAMIE znajdziesz dużo kolorowych zdjęć.

Powiązane wpisy