Ogród

Projekt działka cz. I

projekt działka

Nadszedł czas na przedstawienie projektu, którym zajmuję się od kilku miesięcy poświęcając mu cały wolny czas i który okazał się niemałym wyzwaniem – PROJEKT DZIAŁKA.

Jak kupiliśmy działkę ogrodniczą

O kupnie działki myśleliśmy już od zeszłej jesieni, jednak w tamtym czasie nie było na rynku zbyt wielu ofert. Praktycznie żadna z nich nie odpowiadała nam lokalizacją, aktualnym stanem i ceną. Zależało nam na małej odległości od domu, żeby można było dojechać tam rowerem albo przespacerować się pieszo. W naszej okolicy ogródków działkowych jest całkiem sporo, ale przez dobrą lokalizację w środku miasta – sprzedają się dość szybko lub są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Pomysł przeleżakował więc jesień i zimę z nastawieniem, że wrócimy do niego w sezonie – wiosną. Szczerze mówiąc przez nawał codziennych obowiązków pewnie zapomnielibyśmy o nim do czerwca, gdyby nie… horoskop. Tak, tak, HOROSKOP, żeby była jasność – nie traktuję takich rzeczy na poważnie, ale pewnego dnia w pracy przeczytałam w gazecie koleżanki horoskop na wiosnę, wiece to zazwyczaj robi się dla śmiechu, tym razem było napisane, że czekają mnie zmiany i kupię działkę. No i żarówka się zapaliła, pomysł przypomniał się, więc jeszcze tego samego dnia przeszukałam ogłoszenia. Znalazłam jedno interesujące i po telefonie umówiliśmy się na oglądanie. Okazało się, ze działka ma idealne położenie, dziesięć minut spacerem od naszego domu, znajduje się mniej więcej w środku tego ogrodu działkowego, więc nie graniczy ani z parkiem, ani z drogą, ani z łąką, no i ma numer 105, czyli taki sam jak nasza kamienica. Jeden wielki zbieg okoliczności. Wszystko działo się na końcu marca. Zimno, deszczowo, typowe przedwiośnie i mnie jakoś daleko mi było do zachwytu, ale zostałam przekonana i po tygodniu działka była już nasza.

Oczywiście chciałabym pokazać Wam już całość, szczególnie z domkiem, ale trochę jeszcze pozostało do jego wykończenia, dlatego w dzisiejszym wpisie podzieję się z Wami swoimi tegorocznymi doświadczeniami miejskiej ogrodniczki. Chociaż to jeszcze nie koniec sezonu, to myślę, ze jakieś doświadczenia już zebrałam.

Działkę kupiliśmy już zagospodarowaną, poprzedni właściciele dostali za nią wiele nagród i dyplomów. Nie chciałam nic wycinać i zmieniać, w pierwszym roku postanowiłam dać szansę wszystkim roślinom. Dziś widzę już, że część niestety będziemy musieli wyciąć, niektóre krzaki i drzewa są po prostu stare i chore, chciałabym zastąpić je nowymi roślinami. Co rośnie na naszej działce? Czerwone porzeczki, truskawki, agrest, maliny, wiśnie, jabłonie, śliwa.projekt działka

Co posadziłam w doniczkach?

Mając coś więcej niż cztery parapety w mieszkaniu mogłam zaszaleć z kwiatami jednorocznymi. Już od początku maja regularnie odwiedzałam giełdę kwiatową w poszukiwaniu roślin, które wcześniej wybrałam. Nie było łatwo kupić je w jednym miejscu i za jednym podejściem, więc dreptałam tam kilka razy.

Co wybrałam do skrzynek i doniczek? Lubię kontrast, szukałam więc kwiatów w konkretnych kolorach, raczej wiszących i pachnących. Do kwietników powędrowały goździki, werbena (różowa, czerwona, fioletowa), komarzyca, smagliczka, a do skrzynek surfinie, fuksje zwykłe i wiszące oraz begonia bulwiasta (najpiękniejsza). Dwie ostatnie w ogóle nie chciały rosnąć w moim mieszkaniu na wschodnim i południowym parapecie, teraz praktycznie cały czas są w cieniu i bardzo im to służy, co mnie cieszy. Była też lobelia, ale została wykończona przez ślimaki… ich kwestię zostawię na koniec.
projekt działka

Co rośnie na rabatach.

Kupiłam też kilkadziesiąt nasion, cebul i karp kwiatowych. To był dość impulsywny zakup (na parterze w mojej kamienicy znajduje się sklep ogrodniczy). Kwiaty posadzone w ogrodzie rosną średnio, żeby nie rzec, że słabo. Do tej pory wyrosły kalle, tygrysówki, dalie, lilia drzewiasta, szczawiki, storczyk ogrodowy, paciorecznik (jeden z trzech), ale zakwitły tyko dwie pierwsze. Zupełnie nie wiem co stało się z jaskrami, lewkonie zupełnie nie wzeszły, a groszek pachnący tylko częściowo wyrósł (odmiana day&night, zakwitł tylko ten drugi). Sadziłam je dość późno, bo na końcu maja, mam nadzieję, że jeszcze zakwitną, szczególnie czekam na paciorecznika i dalię kaktusową.

Oprócz roślin, które sama posadziłam przez całą wiosnę pojawiały się nasadzone przez poprzednich właścicieli najróżniejsze kwiaty: żonkile, szafirki, bratki, konwalie, lilie, niezapominajki, piwonie, irysy, liliowce, całe morze tulipanów.
projekt działka

Co posiałam w warzywniku?

Wstępnie powiem, że nie miałam zbyt dużego doświadczenia w ogrodnictwie, takiego wiecie praktycznego. W poprzednich latach hodowałam na parapetach zewnętrznych głownie kwiaty, poza tym pomidorki koktajlowe, miętę truskawkową, poziomki. Pewnie dla osób bardziej doświadczonych to co teraz napiszę to straszny banał, ale kilka skrzynek na balkonie czy parapecie to pikuś przy nawet najmniejszym warzywniku w ogródku. Na początku więc przestudiowałam wiele, wiele źródeł co, jak, kiedy, z czym i obok czego posadzić. Od tej wielkiej fali wiedzy ogrodniczej bolała mnie głowa, a ja czułam się skołowana często przeciwstawnymi informacjami, serio! Odnalazłam terminarze wysiewu i tabele z tym, jaka roślina lubi rosnąć obok jakiej, a obok jakiej nie za bardzo. Chciałam dla nich jak najlepiej.  Rozrysowałam sobie nawet cały plan, co gdzie posadzę w moim 40 metrowym warzywniku. Prawdziwe szaleństwo.

Ale do rzeczy. Pierwszymi nasionami jakie zasiałam był szczypiorek ozdobny, to było na początku kwietniu. Długo, długo nie wyrastał, ale teraz widzę, że jednak jest, nieco drobny i zdominowany przez pozostałe zioła. Oprócz wartości kulinarnych może być też ozdobą ogrodu, wygląda jak kępka ozdobnej trawy, może w przyszłym roku przesadzę go inne miejsce.

Następnie przyszła kolej na marchewkę, posiałam berlińską, a potem dosiałam amsterdamską (albo odwrotnie, zgubiłam opakowania). Obie odmiany ładnie wzeszły i teraz chrupiemy już marcheweczkę. Rzodkiewkę siałam ponoć po odpowiednim terminie, czyli po 1 maja, wtedy niby dzień jest już za długi i zamiast w korzenie cala moc rośliny idzie w kwitnienie. U mnie tak się nie stało, więc cieszyliśmy się ostrrrą rzodkiewką na końcu maja.

Następny w kolejności był groszek cukrowyfasolka szparagowa Bergold siane około 15 kwietnia. Tutaj pojawiła się pierwsza zagadka, bo żadne ziarno nie wykiełkowało, ani jedno. To samo stało się z namoczonymi nasionami ogórka krzaczastego na końcu maja, nie wzeszła ani jedna roślina. Dla równowagi burak liściasty, sałata masłowa i szpinak nowozelandzki – trętwian wyrosły sprawnie i nadal cieszę się ich zbiorami.

Po pierwszych porażkach kupiłam inne nasiona – fasolkę szparagową Maxidor i ogórka Śremskiego i z nich na szczęście coś wyrosło, nie wiem natomiast czy wydadzą jakieś owoce, bo sadziłam je już po zalecanym terminie.

projekt działka

Moimi ulubionymi warzywami są pomidory. W tym roku nie musiałam ograniczać się, kupiłam cztery rodzaje nasion. Sprawdzonego w zeszłym roku pomidorka koktajlowego Maskotka, Cerise Czereśniowego oraz odmiany Lima i Pantano Romanesco. Polecam Maskotkę – daje dużo owoców i nie wyrasta z niego wielki krzaczor, w przeciwieństwie do pomidorków czereśniowych, które wpisuję na swoją czarną listę roślin, których nie mam zamiaru kupować w przyszłości. Nie dość, że wyrósł z niego wielki krzak, to jeszcze był zaczątkiem zarazy ziemniaczanej, która zniszczyła praktycznie cały plon. Wracając do odmian pomidorów, to Lima jest idealna na przetwory, jeśli lubicie passatę pomidorową, to wybierzcie właśnie ją, ma zdecydowanie więcej miąższu niż soków. Pantano Romanesco dostałam jako gratisdo zakupów, wcześniej nie słyszałam o tej odmianie, jednak już teraz widzę, że te pomidory są dość spore. Łącznie miałam 25 sadzonek, wszystkie wyhodowane z rozsady, od nasionka rozpieszczane, przesadzone do ogródka ok 15 maja rosły pięknie, a teraz zbiorę ich może z dziesięć sztuk. Dlaczego? O tym przekonacie się w dalszej część opowieści…

Zaszalałam też z dyniami, które bardzo lubię i wykorzystuję szczególnie podczas jesiennego gotowania oraz przygotowując ulubione świąteczne ciasto dyniowe. Zasiałam trzy rodzaje: Hokkaido – nie trzeba jej obierać, Muscat de Provence – bardzo smaczna odmiana dyni piżmowej oraz Baby Boo – urocza ozdobna dynia z małymi, białymi owocami. Niestety niektóre z nasion nie wzeszły, a pojemniki z sadzonkami pomieszały się i miałam trudności z odgadnięciem która jest
która. A różnice były znaczące – pędy dyni ozdobnej mogą rosnąć do ośmiu metrów, Muscat de Provence do czterech metrów, Hokkaido do dwóch metrów. Dynia może swoimi sporymi liśćmi przykryć i zdominować inne rośliny, dlatego istotne jest zostawienie jej sporego marginesu miejsca (chociaż ostatnio przeczytałam o przycinaniu pędów, które wspomaga krzewienie się rośliny, ale było już za późno na zastosowanie tej rady). Teraz po liściach widzę, że mam pięć dyni Hokkaido, jedną Baby Boo i jedną Muscat de Provence. Dynie kwitną i powoli zawiązują owoce. Po cichu powiem, że po klęsce z pomidorami bardzo na nie liczę.

Ogórek meksykański, nazywany też najmniejszym ogórkiem świata lub mysim melonem. Tak, mysim melonem, nazwa wystarczyła, żebym chciała wypróbować co z tego wyrośnie. Z braku miejsca na grządce posadziłam go w donicach w szklarni (która nie jest jeszcze odrestaurowana). Pędy rosły bujnie i w tej chwili mają ponad dwa metry, mimo, że miały mieć trochę mniej. Ogórków niestety nie ma zbyt wiele, część kwiatów obumarła. Myślę, że jeśli posadzę je w przyszłym roku, to wspomogę zapylanie pędzelkiem i na pewno skrócę pędy, tak, żeby więcej mocy szło w owoce.

Ketmia czyli okra jadalna, to kolejna roślina którą posadziłam w ramach eksperymentu, jest idealna do zagęszczania potraw. Niestety, pomimo tego, że szybko wykiełkowała po pewnym czasie przystopowała i nie zakwitła do tej pory, więc już raczej nie zaowocuje. Nie mam zamiaru siać jej w przyszłym roku.

Ale to jeszcze nie koniec sezonu. W planach mam jeszcze wysiew rzodkiewki. Rośnie też kalarepa i jarmuż, ale czy coś z nich wyrośnie i czy nie zjedzą ich ślimaki to się jeszcze okaże.
projekt działka

Co może zaskoczyć początkującego ogrodnika na działce?

Turkuć podjadek

Wstawiłabym zdjęcie, ale możecie mieć potem koszmary. Jeśli jednak macie odwagę zajrzyjcie TU. Pewnego razu zważyłam tego paskudnego owada wychodzącego z ziemnego tunelu. Za wcześniejsze podkopy pod roślinami obwiniałam mrówki, tymczasem okazało się, że to właśnie on jest za nie odpowiedzialny. Podjadając korzenie zniszczył sadzonki pomidorów, fasolki, nie pogardził nawet cebulą. Podejrzewam też, że przez niego nie wzeszły ogórki, groszek oraz uszkodził dwa pacioreczniki, które przez to obumarły. Uszkodzone rośliny są nie do uratowania, a samego szkodnika bardzo ciężko jest się pozbyć. Można chronić korzenie roślin sadząc je w doniczka z wyciętym dnem.

Ślimaki

Same w sobie nie przeszkadzają mi. Nawet te bez skorupy. Niestety, kiedy zaczynają zjadać liście kwiatów i warzyw prowadząc do ich usychania, to już nie jest to mi obojętne. Z założenia nie chcę stosować środków chemicznych, które wpływają negatywnie też na inne organizmy. Jeśli ptak czy jeż zjedzą zatrutego ślimaka również zatrują się. Dotyczy to też kotów i psów. Testuję więc ekologiczne sposoby odstraszania ślimaków od moich rabat i warzywnika. Do tej pory bez większych sukcesów.

Zaraza ziemniaczana

Jest to choroba, która atakuje również pomidory! Jeśli w ich pobliżu rosną ziemniaki istnieje duże prawdopodobieństwo przeniesienia tej choroby. Jeśli lato jest deszczowe i chłodne, jak w tym roku również porażenie zarazą jest częstsze. W momencie wystąpienia pierwszych objawów praktycznie są już słabe szanse na jej powstrzymanie. Hodując pomidory na parapetach nie miałam pojęcia o takiej chorobie. Lepiej zapobiegać i stosować opryski środkami ekologicznymi niż pożegnać się z plonem. Niestety u mnie zaraza  zniszczyła praktycznie cały zbiór pomidorów. Z dwudziestu sadzonek zebrałam może osiem zdrowych pomidorów.

Grad/burza/deszcze/susza/wichura – czynniki atmosferyczne

Niby banał, ale rośliny hodowane w gruncie na ogródku są bardziej narażone na negatywne skutki tych zjawisk. Burza z silnym wiatrem i deszczem może połamać rośliny, strumień wody podkopać korzenie, a grad całkowicie je zniszczyć. Dlatego ważne są podpory i odpowiednie zabezpieczenie.

Skąd czerpać informacje?

Jak wspominałam wcześniej początkowo ilość wiedzy ogrodniczej przyprawiała mnie o ból głowy. Gdzie znalazłam najwięcej merytorycznej wiedzy? Sporo na niepodlewam.pl (moje ulubione artykuły to te z wykazem jakie rośliny można sadzić w danym miesiącu oraz ten o czasie jaki potrzebują roślina na wzejście). Oprócz tego korzystam z dwóch poniższych książek, które podzielone są na kolejne miesiące wraz z omówieniem prac, które należy w nich wykonać. Postanowiłam zamówić też prenumeratę jednego czasopisma ogrodniczego. Wiele wiedzy nabyłam od działkowych sąsiadów i wszystkich znajomych fanów ogrodnictwa.
kolaż 5

Plany na następny sezon

Mam w planach przesadzić kilka drzew i krzewów, kilka wyciąć, szczególnie tych zaatakowanych przez korniki. Chciałabym posadzić czarną porzeczkę, morwę, pigwowca japońskiego, świdośliwę. Przy pergoli milina amerykańskiego, a przy wejściu koniecznie różę pnącą.

Na rabatach planuję stworzyć kompozycje kwiatowe, które będą kwitły przez cały sezon. W tej chwili śmieję się sama z siebie, bo nie mam o tym pojęcia i wszystkiego muszę nauczyć się od zera, a chciałbym mieć już jakieś podstawy projektu za miesiąc.

Ufff jest to najdłuższy wpis na blogu. Mam nadzieję, że dotarliście tutaj i że komuś przydały się te informacje. Warto uczyć się na cudzych błędach.

Jakie są Wasze doświadczenia ogrodników-amatorów? Hodujecie kwiaty czy warzywa?

Może znacie strony, poradniki, kursy pomagające stworzyć samodzielne projekty rabat kwiatowych?

Pracownia Re

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE.

Obserwując mój FANPAGE na facebooku będziesz na bieżąco i nie przegapisz żadnego nowego wpisu.

Na moim INSTAGRAMIE znajdziesz dużo kolorowych zdjęć.

Podobne